Ziemniaczany złom uczucia

Z serii: ekstremalne przygody w sklepie
#3
Znowu to samo. W dzisiejszych czasach człowiek nie może zrobić w spokoju zwyczajnych zakupów. Wyobraźcie sobie taką sytuację: idę sobie chodnikiem do sklepu u Zosi, gdy nagle czuje jakieś uderzenie w palcu u stopy. Patrzę, a to dinozaur Michał wraca z imprezy. Przyznam, że zdziwiłam się tym widokiem zwłaszcza, że on nigdy nie był imprezowym gościem. Zatoczył kółko i rzucił na mój palec kawał metalu. Zaciekawiło mnie, co to jest. Był to samochód muchy Pelasi, która wracając z kaktusowego przyjęcia miała wypadek czołowy z nogą dinozaura i on się wkurzył, i zabrał jej auto. Podobno była zachwycona, bo nigdy nikt nie zwracał uwagi na jej auto, a teraz to się zmieniło. Owszem, Michał zwrócił uwagę ale auto jest już kulką złomu. Ona nadal jest zachwycona. Dinozaur powiedział mi, że postanowił rozwalić jej dom, bo ją kocha i chce sprawić jej przyjemność. Podobno pasują do siebie idealnie. Dinozaur ma w sumie tylko 2,5 metra wysokości, a Pelasia jest wielkości jego dziurki w nosie. Ale kochają się. Po wysłuchaniu Michała pomyślałam sobie, że pójdę kupić jeszcze jeden ziemiak, bo.z tych emocji bardziej zglodnialam. Weszłam do sklepu, doszłam do stoiska z ziemniakami i co ujrzałam? Znowu JEGO. ON TAM BYŁ.

Życie, życie jest nowelą

Nie wiem, czy oglądacie seriale, czy też nie. Ja jeżeli chodzi o polskie produkcje wolę się nie wypowiadać ;) Ale skoro już zaczęłam to się wypowiem xd
Najlepsze jest to, że i tak przeglądając gazetę lub wiadomości na stronach internetowych natkniesz się na artykuł, który musi ci uświadomić, iż Kaźmiera Hipolita Pędziwiatr z serialu ,,Kaźmiera na schwał” właśnie umiera po tym jak wjechała rowerem w krawężnik. Drodzy panie i panowie, jest to bardzo istotne, ponieważ bez tej informacji wasze życie nie miałoby sensu xd
Polskie seriale to klasyg. Nie, jednak nie. Żartowałam. Taka ze mnie śmieszka.
Dobra, nie to żebym seriali nie oglądała, jednakże wolę zagraniczne. Polskie telenowele najczęściej trwają tysiąc lat, gdzie od tych wszystkich imion, ślubów, dzieci, pogrzebów i zdrad twój mózg się lasuje. Efekt jest taki, że po obejrzeniu odcinka 862 ,,M jak miłość” idziesz po samochód ustawiasz kartony i w nie wjeżdżasz. Nie to, że ja tak robiłam czy coś pff :D
Oczywiście fabuła i akcja jest też bardzo oryginalna.. albo i nie. Wcale nie występują s
Nie to, że tak hejtuję czy coś, ale każdy ogląda to co chce. Pozdrawiam. :)

Filmowa szopka

Z serii: niesamowite przeżycia dnia codziennego #1
Akademia filmowa. Nic lepszego być nie może, zwłaszcza dziś. Sprawdzian z matmy przełożony. Dzień wolny. Nie masz lekcji. Idziesz do kina. Super <3
Spotkanie klasowe pod szkołą. Nasuwa się myśl ,,Po jaką cholerę iść na godzinę 7?". Po co? Po to, abyś z powodu zaspania nie rzucał jak baran popcornem po ludziach. Na dworze mróz -15°C, śnieg po kolana, ale co tam, nie traćmy na bilet, idźmy 5 km na pieszo. Niewątpliwie zanim wyruszycie będziecie musieli poczekać na kilku spóźnialskich gagatków. Tak, tak, nagle w całym mieście autobusy miały awarię.
Droga do kina mija bez zakłóceń poza tym, że pewien buc wyrzucił innemu czapkę na ulicę. Oczywiście idziecie niczym panowie chodnika. Ze zdziwieniem słuchacie napotykających was przechodniów, którzy widzą stado krów.
JEEST! W końcu w kinie. Nadchodzi rozdanie biletów. Szykuje się kłótnia. I tak końcem końców będziesz siedzieć obok opiekuna bądź gromady dzieciaków za tobą.
Wchodzisz na salę kinową. Czekasz na film. Oglądałaś/aś zwiastun. Film będzie świetny ;3 Jednak nie.. to jeszcze nie ten moment. Najpierw musisz wysłuchać wykładu zajmującego połowę trwania filmu. Yes I am very happy :( Momentalnie stajesz się głodny. Wyjmujesz cole, 5 paczek chipsów. I jesz. Co tam, że nie można. Kto ci zabroni? Ty jesteś do tego, aby łamać zasady. ,,Nie proszę pani, ja nic nie jadłem. To Marek z tyłu”.
Dobra. Zbliża się koniec. W pozycji niemal leżącej przeciskasz się w kierunku głównego korytarza. Oczywiście uważasz że jesteś niewidoczny. No i czekasz na to słowo.. na to jedyne słowo.. które rozpoczyna wielki wyścig do kas kinowych przypominających ludzi na promocjach w biedrze. No cóż wcześniej kas otworzyć nie chcieli. Teraz kolejka jest tak długa niczym seria ,,Mody na sukces”.
Dobra, przetrwałeś. Wracasz na miejsce. Jednak zanim zacznie się film musisz obejrzeć tysiąc zwiastunów, reklam. Super ;*
Zaczyna się. Faktycznie jest ekstra, aktorzy świetni, akcja się rozkręca, trzyma w napięciu. Ale coś ci nie daje spokoju. Masz poczucie jakbyś siedział na krześle elektrycznym. No tak.. to dziecko za tobą niczym nie wyżyte kopie cię w krzesło. Dalej wszystko mija spokojnie. Zapala się światło, film się skończył. I nagle zdajesz sobie sprawę, że musisz uciekać. Nasuwa się pytanie ,,Czy tylko ja zostawiam taki burdel po sobie?”.

A wy macie jakieś kinowe przygody? ;D

Mała rozterka ucha i serca

Deszcz za oknem, późne popołudnie, ach.. no tak, niedziela. To oznacza, ze jutro poniedziałek, szkoła i sprawdzian z biologii. Aż serce boli na myśl, że trzeba zdjąć słuchawki, wyłączyć,, Gołębi puch” i skrzeczący, mocny jak dzwon głos Ostrowskiej na rzecz zielonego zeszytu. No cóż, takie życie, nauka tez jest ważna. W końcu trzeba wiedzieć, jak wygląda żołądek żaby. To wiadomość odmieni moje zycie! Nie no, tak poważnie nauka jest potrzebna, świadomość jaka jest żaba od środka też. :D Poważnie, musimy wiedzieć jaki jest otaczający nas świat. Ale nie o tym. Piosenka, o której wspomniałam znowu zmusiła mnie do rozmyślania o muzyce i do przeniesienia się w nieznany dla mnie świat lat 80.
Muzyka… Czym ona jest? Odzwierciedleniem duszy, lekarstwem na smutek, sposobem na rozrywkę, a przede wszystkim cudownym sposobem wyrażania swoich uczuć, emocji, myśli. Wyrażania siebie. Jest tak wiele pięknych polskich i zagranicznych utworów o miłości, zwłaszcza tych starych. Było tak wielu często zapomnianych wielkich artystów, jak Niemen, Grechuta, Amstrong oraz twórców jak Chopin, Bach itp. Tworzyli oni niesamowitą muzykę, którą powinien znać i szanować każdy człowiek. Pisali głębokie teksty, które każdy z nas powinien mieć za dobry przykład. Duża część społeczeństwa słucha muzyki nowoczesnej,terazniejszej. Często jest to dobra muzyka, ale warto czasem sięgnąć na starą półkę z płytami 20 wieku i cofnąć się w te podobno cudowne czasy. Polskie zespoły jak Lombard, Budka Suflera, Lady Pank, Perfect, SDM czy zagraniczne jak Pink Floyd, Guns n’ roses, Aerosmith mają w sobie niesamowity urok i są po prostu „klimatyczne „. Oczywiście nie każdemu odpowiada taki styl. Wiele osób powie:,, stare, nudne, beznadziejne, kto by tego słuchał”. A właśnie nie jest to nudne ani beznadziejne, bo ma w sobie głębszy sens i jest stworzone „z sercem” My na przykład nie możemy zgodzić się w kwestii muzyki. Jedna z nas woli właśnie stare przeboje, a druga te nowsze. Jest to chyba jedna z niewielu rzeczy, w których się nie zgadzamy :D są oczywiście NIELICZNE melodie, które obie uwielbiamy. A więc gdy się spotkamy i chcemy posłuchać muzyki, to słuchamy kilkunastu kawałków w kółko, bo próba włączenia przez którąś z nas czegoś bardziej „własnego” kończy się zazwyczaj sprzeczką :D Znacie zapewne taki stary kawałek, jest to coś, co lubimy obie :D https://m.youtube.com/watch?v=otCpCn0l4Wo Oczywiście jedna stara się polubić to, co lubi druga. Warto poszerzać horyzonty muzyczne, być na muzykę otwartym, a także tolerancyjnym w tej kwestii.

Przygoda życia i śmierci

Z serii: ekstremalne przygody w sklepie
#2
Dziś rano, gdy jak co godzinę robiłam zakupy w sklepie osiedlowym, poczułam dziwny niepokój. Miałam silne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Odlożyłam ziemniak, który aktualnie miałam w dłoni do lodówki i powoli zajrzałam za półkę z budyniem. Od razu żałowalam tego ruchu. Patrzę, a tam stoi ON. MÓJ DYREKTOR GUSTYW ze szkoły stoi wśród budyniu trzymając swojego kota Mruczka na łokciu i patrzy. W drugiej dłoni ma budyń. Patrzy i się krzywi. Zauważył. Zauważył ziemniaka w lodówce. Wiedziałam, że zaraz go dopadnie. Ruszył w jego kierunku niczym żaba do stawu, dzierżąc pod pachą miauczącego w niebogłosy Mruczka. Dopadł go. Ziemiak jest jego. Gustyw pojrzał na mnie, uśmiechnął się jeszcze krzywiej, ugryzł ziemniak i tupnął LEWĄ NOGĄ! Kot zrobił to samo, a ja przerażona uciekłam ze sklepu.
G

Ewidentnie kaktus

Z serii: ekstremalne przeżycia w sklepie
#1
Ewidentnie widziałam dziś coś dziwnego. Szłam sobie sklepową aleją na dziale mięsnym, gdy moją uwagę przyciągnęło coś. Było niewielkie i patrzyło wprost na mnie, jakby chciało mnie zjeść. Z jego czubka wystawały sterczące niby igły, jakby irokez. Juz od pierwszego spojrzenia wydawał mi się znajomy. Jak z jakiegoś snu lub imienin babci. Jego kształt i figura wydawały się krzyczeć:nie zadzieraj ze mną! Musiałam sprawdzić, co to. Z lekkim niepokojem podeszłam bliżej. Serce waliło mi jak młot. Gdy byłam u celu, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Co ujrzałam? Mojego kuzyna, Kaźmirza. Koleś znowu przeszedł metamorfozę tożsamości. Zawsze był postrzelony, szczególnie gdy startował na miss stodoły. Stał przy lodówce i gapił się na jakiś przedmiot za moimi plecami. Był to ewidentnie kaktus.
G

O niczym i czymś

Sobota, urodziny kota… Chacha, ten kto ma kota, skuma :D A tak na poważnie, to siedzimy właśnie i zastanawiamy się, o czym napisać na naszym nowym blogu, żebyście nas polubili i chcieli czytać kolejne twórcze wypociny. :D
Może coś o nas. Jesteśmy dziewczynami. Liczy nas się dwie. Siedzimy przy biurku z prawie pustą butelką nektaru (życiodajny niestety albo i stety nie jest, ale i tak ma swoje magiczne właściwości) oraz pochłaniamy kolorowe kamyki z biedry. !!!Lokowanie produktu!!! Nie będziemy liryczne i nie ujawnimy Wam od razu całej prawdy o sobie (chyba nie jest mroczna,… albo i jest!). Ale do rzeczy. Jak spędzacie sobotę? Bo dla nas jest ona najbardziej lajtowym dniem w tygodniu. W ten dzień zazwyczaj siedzimy w domach i się zamulamy albooo robimy coś szalonego, na tyle szalonego, żeby się wyluzować. Wiele osób w celu wyluzowania się sięga po rożne używki. My należymy do tych osób :D Owszem, ale z umiarem. Każdemu czasem należy się butelka piwa (lub więcej :D), ale jeśli chodzi o coś mocniejszego (no wiecie, narkotyki twarde, narkotyki miękkie i inne urozmaicenia), to nie gustujemy w nich. Niektórzy spytają: czemu? Dlaczego jesteście lamusy i nie skosztujecie tego cuda?! A bo to nie jest cudo? To gówno, które po jednorazowym, może i przyjemnym zażyciu może zniszczyć Wasze zdrowie! Są różne sposoby na poprawienie sobie humoru, rozluźnienie się. Braniem nie zaimponujesz kolegom. Zaimponujesz silną wolą i umiejętnością mówienia: nie!
No, póki co tylko tyle mądrości. Och, nektar już się skończył, co my teraz będziemy pić?! Rapsy w głośniku, Gunsi czekają na swoją kolej. Coś się dzieje za oknem, idziemy zobaczyć, może wieczór się rozkręci :D komentujcie i dajcie suba, łapki w górę (prawilny jutuber się kłania xDDD), żeby nas zmobilizować do ruszenia tyłków i pisania kolejnych słów . Joł